Popularne posty

Szukaj na blogu

wtorek, 21 kwietnia 2015

Jestem Antoś :)

Witam Was, człowiekowate. Mam na imię Antoś (tak mnie nazwali) i jestem dumnym przedstawicielem gatunku Felis Catus. To mój pierwszy raz na blogu (i w ogóle pierwszy kontakt z wirtualną rzeczywistością, jak również z ludzkimi wynalazkami). Mam około 10 miesięcy i do niedawna jeszcze wiodłem żywot dzikiego kota podwórkowego, walczącego o przetrwanie. Od ponad dwóch miesięcy mieszkam w pięknym domu z trzema człowiekowatymi i dwoma kotami - Melkorem i Smerfetką. Podoba mi się tutaj - jest mi ciepło, mam gdzie spać, w dodatku regularnie dostaję świeże jedzonko. No i zyskałem nowego przyjaciela, Melkora, który opiekuje się mną niczym starszy brat, uczy nowych sztuczek, razem się bawimy i myjemy sobie futerka. Wcześniej jednak nie miałem łatwego życia...
Urodziła mnie bura, dzika kotka. Na świat przyszedłem jako ostatni, przez co byłem najmniejszy i najsłabszy. W sumie było nas czworo - trzy czarno-białe kocurki i jedna czarna koteczka. W naszej okolicy mieszka dużo bezdomnych kotów. Przy tak licznej populacji nie dla wszystkich starczało zwierzyny łownej, toteż każdy dzień kociego żywota wymagał stoczenia zaciekłej walki o byt. Nasza mama robiła co mogła, ale niewiele udawało jej się upolować. Była głodna i wycieńczona, nie miała zatem w brzuszku zbyt wiele mleczka... Pewnego lipcowego dnia mama podjęła decyzję o przeprowadzce w bardziej ustronne i bezpieczniejsze miejsce. Znaleźliśmy schronienie pod altanką w ogrodzie. Ludzie mieszkający w tej okolicy zaczęli nas regularnie dokarmiać. Dzięki ich dobroczynności ja i moje rodzeństwo wyrośliśmy na piękne i zdrowe koty, a trzeba przyznać, że na początku przedstawialiśmy doprawdy żałosny widok. Mama również odżyła. Mimo to stanowczo przykazała nam, żebyśmy nie spoufalali się z człowiekowatymi, ponieważ nigdy nie wiadomo, czy mają dobre intencje...


Gdy tylko przestaliśmy być nieporadnymi oseskami, dla których głównym zajęciem pozostawało jedzenie i spanie,  mama stopniowo zaczęła wprowadzać nas w tajniki sztuki łowieckiej.  Reszta lata minęła niepostrzeżenie na harcach i zabawach pośród zielonych drzew, krzaków i bujnej trawy. Bardzo zaciekawiły mnie człowiekowate, które regularnie wynosiły dla nas świeże jedzonko i mleczko. Wbrew przestrogom mamy wykorzystałem okazję, kiedy drzwi balkonowe były otwarte, i wślizgnąłem się niepostrzeżenie do ich domu. Zresztą człowiekowate nie miały nic przeciwko mojej obecności. Pozostając czujnym i gotowym do ucieczki, uważnie lustrowałem otoczenie.  Znajdowało się tutaj wiele dziwnych i zarazem fascynujących rzeczy. Przede wszystkim jednak moją uwagę zwróciło jedzenie w miskach. Pamiętając czasy, kiedy doskwierał mi głód, postanowiłem napełnić brzuszek dodatkową porcją mięsa (wszak nigdy nie wiadomo czy człowiekowate nie zaprzestaną dobroczynnej aktywności). Znalazłem tutaj również fajne rzeczy do zabawy- gumową piłeczkę, sznurek oraz pluszowy obiekt w kształcie myszy (który jednak myszą nie był). Szybko okazało się, że w domu mieszają jeszcze dwa koty, a konkretniej biała, dystyngowana kocica o dość surowym usposobieniu (przynajmniej jeśli chodzi o moją skromną osobę) oraz czarno-biały kocur, który wygląda niemal jak mój brat bliźniak. Potem dowiedziałem się, że kotka ma na imię Smerfetka, a kocur to Melkor.


Z czasem zacząłem regularnie wpadać do domu. Najadłem się, ugrzałem (na dworze robiło się coraz zimniej), pobawiłem gumową piłeczką, po czym wracałem do mamy i rodzeństwa. Z Melkorem zostaliśmy dobrymi kumplami. Przekonywał mnie, że lepiej być domowym kotem, niż tułać się na wietrze i mrozie bez jedzenia... Zapewniał, że ludzie, z którymi mieszka, są naprawdę w porządku i przygarną mnie, jeśli tylko pozwolę się udomowić.
- Pomyśl no tylko, mały - mruczał zachęcająco - moglibyśmy się razem pysznie bawić, wychodzić na spacery. Smerfetką się nie przejmuj, ona na wszystkie koty fuka, wystarczy, że nie będziesz jej wchodzić w drogę. Wszystko ci pokażę, zobaczysz.
Długo rozmyślałem nad propozycją Melkora. Z jednej strony obawiałem się nieznanego, nie chciałem również opuszczać mamy i rodzeństwa. Poza tym mój nowy przyjaciel wspominał coś o jakiejś kastracji. Nie wiedziałem o co chodzi, ale Melkor powiedział, że to nic takiego, on też kiedyś został wykastrowany, tylko po tym fakcie muszę zapomnieć o miłosnych uniesieniach z kotkami (cokolwiek to oznacza).
Przez całą zimę byliśmy dokarmiani, na czas największych mrozów wystawiono nam nawet plastikowe pudełko z kocem w środku. Powoli dojrzewałem do decyzji o zostaniu domowym mruczkiem kanapowym. No może nie takim znowu kanapowym, w końcu jak na młodego kociaka przystało tryskam energią i mam 101 pomysłów na minutę ;-). Rodzina (a zwłaszcza mama) nie podzielała mojego pomysłu. I stało się! Pewnego dnia pozwoliłem się złapać, następnie wsadzić do plastikowego pudełka z kratą, zwanego transporterem. Człowiekowate zawiozły mnie do dziwnego miejsca, w którym pachniało innymi zwierzętami. Miałem niezłego pietra, ale nie było już odwrotu.  Jakiś człowiekowaty w kitlu wyjął, a raczej wytrząsnął mnie z transportera. Zeskoczyłem na podłogę. Przyznaję, że w ostatniej chwili stchórzyłem. Chciałem uciec z tego strasznego miejsca, ale człowiekowaty w kiltu przytrzymał mnie mocno i położył na stole. W podzięce za tak obcesowe potraktowanie sięgnąłem po ostatnią broń, jaka mi została...  Akurat pęcherz miałem wypełniony po brzegi, siknąłem więc mocnym strumieniem, zalewając wszystko wokół, łącznie z talonem na bezpłatną sterylizację :D. Dalej już niewiele pamiętam, gdyż człowiekowaty w kitlu, wykazując się nie lada refleksem, wbił mi igłę w zadek. Momentalnie odleciałem. Ocknąłem się dopiero w transporterze. Byłem oszołomiony i obolały (zwłaszcza pod ogonkiem). A więc tak wygląda kastracja, o której wspominał Melkor...
Od tego czasu zamieszkałem na stałe z moimi człowiekowatymi. Jestem zadowolony z nowego życia.


Ciekawią was zapewne losy pozostałych kociaków? Cóż, jeden z moich braci już kilka miesięcy wcześniej odłączył się od stada. Mama bardzo się o niego martwiła. Szukała go po całej okolicy. Szybko okazało się, że syn marnotrawny znalazł schronienie u innych ludzi, którzy mieszkają kilka przecznic dalej. Reszta rodziny wolała jednak pozostać przy swojej dzikiej naturze. Drugi braciszek i siostrzyczka mieszkają teraz na wsi.  Moje człowiekowate załatwiły im ciepłą posadkę na stanowisku łowczego myszy w gospodarstwie rolnym. Podobno mają tam co łowić (nie to co w mieście), gdzie spać, a w razie potrzeby mogą liczyć na miskę ciepłego mleka i jedzenie. Żyć nie umierać! Mama natomiast stwierdziła, że za stara z niej kocica, żeby gdzieś się przeprowadzać. Spokojna o losy swojego potomstwa, poszła w siną dal, szukać szczęścia gdzie indziej.
Tym oto sposobem Melkor zyskał kolejną bratnią duszę, zaś Smerfetka ma kolejny powód syczenia. I wszyscy są szczęśliwi ;-).

@mrruuuuu...

32 komentarze:

  1. Fajne kociaki:) Sama mam w domu 3 podobne:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię koty, lecz niestety nie mam i
    nawet jednego :(
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :
    mojefigurkimlodychzwierzatschleich.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana gromadka. fajnie, że mały znalazł u Was dom!

    pozdrawiam
    Humora

    OdpowiedzUsuń
  4. Ekstra!!! :) http://mikaksiezniczka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Super blog. Gratulacje. Śliczne kotki. Blog warty polecenia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zadbaj o bezpieczeństwo swojego kotka :) http://www.kreatywna.pl/styl-zycia/zwierzeta/masz-kota-zadbaj-o-jego-bezpieczenstwo/

    OdpowiedzUsuń
  7. Cześć Antoś :)

    Www.cordiscat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. To się nazywa kocie szczęście :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Super koty! Też mamy dwa :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam bardzo podobne kotki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Super wpisy, zapraszam do siebie, tyle ze ja prowadze ekologiczny wypas owiec, zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. witam serdecznie,

    zapraszam do odwiedzenia nowego sklepu internetowego o kociej tematyce. W ofercie przeróżne gadżety (kubki z kotami, poduszki z kotami, kocie bluzki, oraz wiele, wiele innych kocich gadżetów)

    http://www.kociebajerki.pl

    zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkoda, że już nie piszesz.

    OdpowiedzUsuń
  14. Super post! Bardzo przyjemnie się go czytało, chociaż moim zdaniem takie życie na wolności zostało lekko ugrzecznione ;) U nas w ALBAR czasem kręcą się dzikie koty, ale również bardzo szybko uciekają. Czasami przychodzą ludzie z fundacji próbują je złapać na kastrację, ale są za szybkie. Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  15. Słodziak! Zapraszam do mnie gdzie prowadzę Ekologiczny wypas owiec
    :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny kociak też jestem za przygarnianiem bezdomnych kotkòw mam ich już 8 zapraszam na mój blog ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny kociak też jestem za przygarnianiem bezdomnych kotkòw mam ich już 8 zapraszam na mój blog ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetnie napisany post! Chwyta za serce :) Ja, mimo że pracuję w foto-kalendarz.pl i nie mam zbyt wiele czasu, pomagam też fundacji i sama pomogłam kilku dzikuskom znaleźć dom :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. Zapraszamy serdecznie do dodawania swoich ogłoszeń. Bardzo dobra pozycja w google gwarantuje iż mamy
    bardzo dużą oglądalność strony. Nasz serwis ogłoszeniowy oraz katalog firm obejmuje miasto Radom, Pionki, Iłża, Skaryszew, Gózd, Jastrzębia,
    Jedlińsk, Jedlnia-Letnisko, Kowala, Pionki, Przytyk, Wierzbica, Wolanów, Zakrzew.
    Zapraszamy serdecznie do dodawania swoich ogłoszeń. Bardzo dobra pozycja w google gwarantuje iż mamy
    bardzo dużą oglądalność strony. Nasz serwis ogłoszeniowy oraz katalog firm obejmuje miasto Radom, Pionki, Iłża, Skaryszew, Gózd, Jastrzębia,
    Jedlińsk, Jedlnia-Letnisko, Kowala, Pionki, Przytyk, Wierzbica, Wolanów, Zakrzew.

    Ogłoszenia Radom - Katalog firm Radom. Darmowe ogłoszenia lokalne z Radomia i okolic.
    Dodawaj bezpłatne ogłoszenia i wpisz się do katalogu firm na RadomLokalne.pl.

    RadomLokalne.pl

    Ogłoszenia Radom. Radom Lokalne


    OdpowiedzUsuń
  20. Te pierwsze zdjęcie megaaaa fajne! :) Antoś wygląda na takiego, kociego profesorka. Pozdrawiamy i zapraszamy do siebie: http://kocitester.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  21. Jakie słodziusie ciciusie <3 Kiedy tylko wprowadzimy się do naszego nowego domu, koniecznie musimy założyć kiciusiową rodzinkę :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...