Popularne posty

Szukaj na blogu

Ładowanie...

wtorek, 21 kwietnia 2015

Jestem Antoś :)

Witam Was, człowiekowate. Mam na imię Antoś (tak mnie nazwali) i jestem dumnym przedstawicielem gatunku Felis Catus. To mój pierwszy raz na blogu (i w ogóle pierwszy kontakt z wirtualną rzeczywistością, jak również z ludzkimi wynalazkami). Mam około 10 miesięcy i do niedawna jeszcze wiodłem żywot dzikiego kota podwórkowego, walczącego o przetrwanie. Od ponad dwóch miesięcy mieszkam w pięknym domu z trzema człowiekowatymi i dwoma kotami - Melkorem i Smerfetką. Podoba mi się tutaj - jest mi ciepło, mam gdzie spać, w dodatku regularnie dostaję świeże jedzonko. No i zyskałem nowego przyjaciela, Melkora, który opiekuje się mną niczym starszy brat, uczy nowych sztuczek, razem się bawimy i myjemy sobie futerka. Wcześniej jednak nie miałem łatwego życia...

sobota, 4 kwietnia 2015

Rademenes - jedyny taki asystent weterynarza

Źródło: https://www.facebook.com/schronisko.bydgoszcz?fref=ts

Święta za pasem, a ja po długiej nieobecności na blogu postanowiłam napisać tym razem o pewnym kocie z bydgoskiego schroniska. Rademenes, bo tak ma na imię, od pewnego czasu stał się prawdziwą maskotką placówki, ze względu na dość nietypowe zachowanie. Kocur od ponad pół roku dzielnie "asystuje" przy wszystkich zabiegach i operacjach wykonywanych w gabinecie weterynaryjnym - podnosi na duchu inne zwierzaki (również psy), przytula, a w razie potrzeby ogrzewa je własnym ciałem. O nietypowym pielęgniarzu rozpisują się gazety i internet, była również o nim mowa w telewizji m.in. w Wydarzeniach Polsatu i TVN24. 

niedziela, 21 grudnia 2014

Mała porcja informacji dla spragnionych wiedzy :)

Witam :). W dzisiejszym poście pozwolę sobie zaserwować kilka ciekawostek na temat futerkowych indywidualistów. Nie zabraknie również najnowszych fotek Melkora i Smerfetki. Wesołych Świąt! :)

poniedziałek, 15 grudnia 2014

BARF- ekologiczna kama dla kotów (i nie tylko!)


Dieta BARF, która w wolnym tłumaczeniu oznacza "odpowiednie biologicznie surowe jedzenie", stanowi alternatywę dla tradycyjnego sposobu żywienia psów i kotów. Karma ta składem bardzo przypomina pożywienie, jakie zwierzę jadłoby w warunkach naturalnych, czemu zawdzięcza swoje zdrowotne właściwości. Ponoć wychodzi też o wiele taniej niż tradycyjne karmy kupowane w sklepie. Minusem jest to, że trzeba robić ją samemu, co bywa dosyć pracochłonne, ale czego nie robi się dla swojego pupila :-). Poza tym niektóre koty z wielkim oporem podchodzą do wszelkich zmian w codziennej diecie i potrzebują czasu, żeby przekonać się do nowego jedzenia, a to wymaga cierpliwości ze strony właściciela ;-). Podaję sprawdzony przepis na karmę (jej skład można udoskonalać zgodnie z zasadami żywienia BARF):

poniedziałek, 30 grudnia 2013

O czym myślą koty? Bo to, że myślą nie ulega wątpliwości :).

 No właśnie. O czym myślą nasi futerkowi indywidualiści? To pytanie zadaje sobie zapewnie niejeden miłośnik tych tajemniczych stworzeń. Kto wie, jakie zawiłe procesy zachodzą w kocim umyśle? Co myśli sobie kot, który świeżo upolowaną zdobycz przynosi właścicielowi? Albo gdy nasiusia komuś do buta? I kiedy z iście filozoficznym wyrazem pyszczka spogląda przez okno? A na dźwięk otwieranej saszetki cierpliwie czeka przy miseczce? Wielu ludzi uważa, że ów proces psychiczny, który nazywamy myśleniem, jest zarezerwowany wyłącznie dla homo sapiens. Jednak czy aby na pewno?  

sobota, 16 listopada 2013

Mała rocznica "pierwszego syknięcia"

Witam serdecznie! Tak się akurat składa, że dziś mija dokładnie rok, odkąd u mnie w domu zagościł kocurek Melkor. Smerfetka nie była tym faktem zbytnio zachwycona. Jednak można śmiało powiedzieć, że po roku znajomości relacje tych dwojga futerkowych indywidualistów zmierzają ku dobremu, choć do jawnej przyjaźni nadal im daleko ;-). 
Z okazji rocznicy zamieszczam parę wspólnych zdjęć Smerfetki i Melkora: 







Ps: I znów długo nic nie pisałam. W najbliższym czasie postaram się zamieścić kolejny tekst (o kotach, oczywiście). 


@mrruuuuu...
 

środa, 28 sierpnia 2013

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Kocie rasy - Szkocki Fold

Bohaterem dzisiejszej notki jest Szkocki Fold (zwany zwisłouchym). Jak nietrudno się domyśleć, pochodzi on ze Szkocji. Rasa ta powstała niejako przez przypadek, w wyniku samoistnej mutacji. Pewnego dnia 1961 roku William Ross, zajmujący się hodowlą kotów, zauważył kociaka o zdeformowanych uszach i zaczął go dalej rozmnażać. Od tej pory Szkocki Fold zaczął się cieszyć dużą popularnością w Stanach Zjednoczonych. Nowa rasa nie została jednak oficjalnie uznana przez większość organizacji hodowlanych. Przyczyną tego faktu jest wada genetyczna, za którą odpowiada gen powodujący m.in. zniekształcenie uszu i kostnienie ogona. Część osobników, które przyszły na świat w wyniku skojarzenia dwóch Foldów, cierpiało na genetyczne wady kośćca. Z tego powodu obecnie zabrania się krycia zwisłouchej kotki tym samym zwisłouchym kocurem.

piątek, 3 maja 2013

Kocie kawiarnie – nowa moda prosto z Japonii


Kocie kawiarenki  niezła gratka dla miłośników futerkowych indywidualistów, zwłaszcza dla tych, którzy z różnych względów nie mogą mieć kota w domu. W ostatnim czasie tego typu lokale (znane jako Neco Cafe lub też Cat Cafe) zrobiły prawdziwą furorę w Japonii. W Neko Cafe można wypić kawę, zjeść ciastko i odpocząć w towarzystwie kilkunastu uroczych mruczków, które swobodnie spacerują po pomieszczeniach pełnych drapaków, legowisk, zabawek, tudzież innych przydatnych akcesoriów. W samym Tokio tego typu miejsc działa już ponad 100 i cieszą się niemałym powodzeniem (w wielu z nich wizytę trzeba wcześniej zarezerwować).  


piątek, 8 marca 2013

Żywienie kota

Koty żyjące na wolności odżywiają się zazwyczaj drobnymi gryzoniami (głównie myszami), ptakami i rybami. Nie pogardzą też jaszczurkami, żabami czy nawet owadami. Ofiary spożywają jeszcze ciepłe i w całości. Wraz z mięsem zjadają również kości, skórę, zawartość jelita i żołądka ofiary, a tam znajdują się zwykle rośliny, owoce, nasiona, czyli cały nieprzetrawiony obiad upolowanego zwierzęcia. Domowe koty, ze względu na znaczne uzależnienie od człowieka, muszą otrzymywać w posiłku składniki odżywcze niezbędne do prawidłowego rozwoju tj. białka, węglowodany, tłuszcze, witaminy i sole mineralne. Mimo że nie potrzebują dużo płynów, muszą mieć stały dostęp do świeżej wody, podawanej w czystej miseczce. Niektórzy specjaliści przestrzegają przed podawaniem kotu mleka. Zawiera ono bowiem dużo cukru (laktozy), który nie może być rozłożony przez soki trawienne z powodu braku odpowiedniego enzymu, co wywołuje potem biegunkę u zwierzęcia. Niektóre osobniki dobrze tolerują mleko i chętnie je piją (w tym także moja kotka, która zwykłej wody mineralnej nawet nie ruszy).  

wtorek, 26 lutego 2013

Okiem Melkora. Trudne początki stosunków kocio-kocich.

Cześć Wam! Mam na imię Melkor, choć niekiedy nazywają mnie Gapciem (nie wiem czemu, wszak noszę imię zacnego Władcy Ciemności z dzieł Tolkiena) . Jak już zapewne wiecie z poprzedniej notki, jestem nowym kotem Autorki bloga. Aktualnie mam się dobrze, kochają mnie, rozpieszczają i karmią smakołykami. Smerfunia nie syczy już za każdym razem, ilekroć się do niej zbliżę, a do łapkoczynów dochodzi sporadycznie. Nadal jednak trzyma mnie na dystans, choć bardzo zabiegam o jej względy. Dzień przybycia do nowego domu był dla mnie bardzo trudny. Nie dość że miałem już za sobą kilkugodzinną podróż pociągiem, a potem spotkanie z czterema kocurami o silnych osobowościach w moim dawnym miejscu zamieszkania, to jeszcze w tym samym dniu zafundowano mi przeprowadzkę do całkiem nowego lokum. Tam czekała na mnie kolejna niespodzianka- całkiem biała kociczka o olikowo-zielonych oczach, która już na samym wstępie jednoznacznie dała mi do zrozumienia, że nie jestem proszonym gościem na jej terytorium. Próbowałem jej wytłumaczyć, że ja się tutaj nie wpraszałem, sami mnie przynieśli.

środa, 26 grudnia 2012

Nowy lokator w domu. Trudne początki stosunków kocio-kocich

Mrrrrrr miiijałuuuuu wrrrrrrrrr syyyyyyyyyy ffffffffuuuuuu meeerruuumfff mruuuuuaaauuu (niecenzuralne słowa w kocim języku, przyp. tłum.)!
To ja, kotka Smerfetka. Przepraszam za wulgaryzmy na początku, ale musiałam jakoś odreagować swoją frustrację, mru. Od kilku tygodni jestem nieźle WSMERFIONA, a powód mojego WSMERFIENIA ma czarno-białe futerko, cztery łapki i parę bursztynowych oczu, bezkarnie chodzi po MOIM domu, bezczelnie sypia na MOJEJ kanapie i wyjada karmę z MOICH miseczek, na domiar złego wskakuje na kolana MOJEJ Asioni, która go głaszcze (no tego już za wiele!). Rzeczony osobnik ma również w zwyczaju mruczeć ze sznurowadłem w pyszczku, przestępując z łapy na łapę i chodząc jak kaczka. Wygląda przy tym jak idiota (którym zresztą jest, ja bym nigdy nie zniżyła się do takiego poziomu). Jak się więc zapewne słusznie domyślacie, od pewnego czasu jestem zmuszona mieszkać pod jednym dachem z drugim kotem. Skubaniec ma na imię Melkor i jest strasznym rozrabiaką z przejawami ADHD, gapciem, który biegnąc, wpada na ścianę oraz namolnym miziakiem- przytulaczem. 
Na każdym kroku daję mu odczuć, kto w tym domu rządzi (ja!), a kiedy trzeba atakuję go łapą uzbrojoną w pazury. I tak niech się pajac jeden cieszy, że pozwalam mu przebywać na moim terytorium. Któż by pozmyślał, że jeszcze do niedawna wiodłam beztroskie, spokojne życie kociej jedynaczki...

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Nie wyrzucaj przyjaciela..na Święta!

Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam ciekawy artykuł autorstwa Pauliny Świder. Święta to czas szczególny, który często wiąże się z wyjazdami z domu, do rodziny, bliskich znajomych, itd. Pozostaje problem, co mamy zrobić z naszymi czworonożnymi pupilami, zabrać je ze sobą, zostawić a może oddać do specjalnej  placówki, zajmującej się zwierzakami? Na te i inne pytania odpowiada dzisiejszy tekst. 
Wesołych Świąt!




Kto nie kocha Świąt Bożego Narodzenia, Sylwestrowego szaleństwa czy ferii? Czas ten wiąże się często z krótkimi wypadami za miasto, czy dłuższymi wyjazdami. Co wtedy robimy z naszymi kotami? Zostawiamy je w domu? Oddajemy w ręce przyjaciołom? A może oddajemy do specjalistycznych placówek?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...